Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Catherine Keener. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Catherine Keener. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 sierpnia 2025

"Sicario: Day of the Soldado" (2018)

You want to be a sicario... let's talk about your future..

Tegoroczne, niezwykle kapryśnie pod względem pogody, lato zbliża się nieubłaganie ku końcowi, więc powinien, zgodnie z tradycją, napisać raczej recenzję jakiegoś filmu, który obejrzałem w ramach Letniego Taniego Kinobrania w Kinie Pod Baranami. Niemniej w tym roku zaliczyłem aż jeden (tak, naprawdę tylko jeden) seans i nie wiem jeszcze czy stworzę jakikolwiek tekst o "Przesileniu zimowym" ("The Holdovers"), chociaż bardzo mi się podobało (a Paul Giamatti i Dominic Sessa wypadli świetnie w głównych rolach). Zamiast tego proponuję coś w rodzaju niedalekiej podróży w czasie, bowiem produkcja, którą dzisiaj omówimy powstała w roku 2018, a jej pierwowzór w 2015 (moja recenzja pierwszego "Sicaro" tutaj). Nie muszę chyba pisać, że choć minęło zaledwie kilka lat, to świat zmienił się wręcz nie do poznania, a, przynajmniej z naszej perspektywy, meksykańską wojnę narkotykową przyćmiły inne problemy… Niemniej w Ameryce Środkowej i Południowej dalej jest wesoło. Weźmy choćby przykładowo prezydenta Wenezueli, Nicolasa Maduro, który na pełnym przypale sfałszował wybory prezydenckie, wladzy nie oddał, USA wyznaczyło nagrodę w wysokości 50 milionów USD za pomoc w jego aresztowaniu, a dodatkowo jest uznawany za jednego z przywódców Kartelu Słońc (Cartel de los Soles). Wracając do "Sicario: Day of Soldado" to warto wspomnieć, że za scenariusz nadal odpowiadał Taylor Sheridan, jednak na stołku reżyserskim Denis Villeneuve ustąpił miejsca Stefano Sollimie. A co w sumie najważniejsze i jednocześnie najsmutniejsze, to nie znaleziono miejsca w obsadzie dla Emily Blunt…

© 2018 Soldado Movie, LLC. All Rights Reserved.

W zamachu terrorystycznym w Kansas City ginie kilkanaście osób. W trakcie śledztwa wychodzi na jaw, że terroryści pochodzili z Jemenu, dotarli statkiem do Meksyku, a następnie przedostali się do USA szlakiem kontrolowanym przez jeden z meksykańskich karteli narkotykowych. W ramach odwetu, znany z pierwszej części agent CIA Matt Graver (Josh Brolin), zostaje upoważniony przez amerykański rząd do niezwłocznego i brutalnego zakończenia tegoż niecnego procederu, a pierwszym etapem ma być wywołanie wojny pomiędzy meksykańskim kartelami. W tym celu Graver postanawia wykorzystać Alejandro (Benicio Del Toro) do uprowadzenia córki (Isabela Merced) jednego z meksykańskich bossów. W drugim wątku przyglądamy się początkom kariery dobrego chłopaka Miguela (Elijah Rodriguez), który skręca na złą drogę i stawia pierwsze nieśmiałe kroki w przemycie ludzi z Meksyku do USA.

© 2018 Soldado Movie, LLC. All Rights Reserved.

Po pierwszym "Sicario" nie spodziewałem się w sumie, że kiedykolwiek ktoś pokusi się o nakręcenie kontynuacji. Z mojej perspektywy historia przedstawiona w tym filmie była kompletna i raczej zamknięta, ale wszyscy przecież wiemy co się najbardziej liczy w tym biznesie. Niemniej, o czym wspominałem już we wstępie, w drugiej odsłonie nie zobaczyliśmy już agentki FBI Kate Macer, chociaż początkowo planowano jej powrót. Finalnie postać grana przez Emily Blunt nie znalazła się w obsadzie "Sicario 2", ponieważ reprezentowała sobą swoisty moralny kompas, który nie pasował do zdecydowanie amoralnej koncepcji drugiej części. Tym razem na pierwszym planie dominują Matt Graver oraz Alejandro, a jak pamiętamy z oryginału są to ludzie nastawieni przede wszystkim na bezwzględne wykonanie powierzonego im zadania. Świat przedstawiony w "Day of Soldado" dalej epatuje realizmem, brutalnością i nieliczeniem się z życiem mało istotnych pionków na tej szachownicy (jak mawiano kiedyś w Pińczowie: takie życie, pionki, figury). Amerykańska administracja wyznacza cele (np. wywołanie wojny między meksykańskimi kartelami, ponieważ zostały uznane za organizacje terrorystyczne), które mają zostać osiągnięte bez względu na to ile osób (oczywiście nie będących obywatelami USA) poniesie śmierć w trakcie ich realizacji. A gdy coś się wysypie to oczywiście nie przyznajemy się do niczego i zacieramy ślady (likwidując dotychczasowych wiernych współpracowników).

© 2018 Soldado Movie, LLC. All Rights Reserved.

Oglądając "Sicario 2" raczej trudno czuć się komfortowo czy odprężająco. Nie dość, że zewsząd otacza nas sieć powiązań i zależności, której do końca nie jesteśmy w stanie rozszyfrować, to jeszcze uczucie ciągłego niepokoju i stanu zagrożenia potęguje specyficzna ścieżka dźwiękowa. Oprócz porwań, pościgów i strzelanin, oglądamy również dosyć niebezpieczny proces nielegalnego przekraczania meksykańsko-amerykańskiej granicy, który w obszarze przygranicznym zamienił się w całkiem nieźle prosperujący biznes (oczywiście przewodnicy nie troszczą się specjalnie o swoich podopiecznych, a jedynie o to, żeby na koniec hajs się zgadzał). Ścieżka dźwiękowa to jedno, ale również muszę pochwalić bardzo fajne zdjęcia – jak choćby meksykańskich bezdroży, które przemierza z buta Alejandro wraz z Isabel. I właśnie ten wątek (a w zasadzie jego rozwiązanie) jest praktycznie jedyną rzeczą, która nie pasowała mi do całościowego, bezwzględnego klimatu drugiej odsłony. Kto pamięta rodzinną kolację z Alejandro z pierwszej części, ten wie o co dokładnie mi chodzi. Aha, i nawiązując do oryginału, to dalej nie można ufać meksykańskiej policji.

© 2018 Soldado Movie, LLC. All Rights Reserved.

Josh Brolin po raz kolejny stworzył fajną kreację wracają do roli Matta Gravera. To naprawdę swój chłop, acz jednocześnie człek brutalny i pozbawiony skrupułów, chociaż z zasadami. Niemniej amerykański aktor zrobił kolejny krok w celu zniwelowania mojej nieuładnionej antypatii do jego osoby (naprawdę nie potrafię powiedzieć dlaczego kiedyś żywiłem do niego tak negatywne uczucia). Jednak dla mnie prawdziwą gwiazdą drugiego "Sicario" jest Benicio del Toro. Ileż fajnych ról zagrał w ostatnich latach! I nie mówię o hollywoodzkich hitach, a filmach trochę mniej znanych takich jak choćby "No Sudden Move" (2021) czy "Reptile" (2023). No i oczywiście czekam na jego rolę w nadchodzącym wielkimi krokami "One Battle After Another" Paula Thomasa Andersona. A oprócz tego w "Day of Soldado" pojawia się między innymi Jeffrey Donovan, Catherine Keener (pozdro za rolę bezwzględnej suki), Matthew Modine czy Shea Whigham. Warto, że zwrócić uwagę na aktorów młodego pokolenia (ja zawsze z młodzieżą, mówi Mirek Szatkowski): Isabelę Merced (Isabel) oraz Elijah Rodriguez (Miguel).

© 2018 Soldado Movie, LLC. All Rights Reserved.

"Sicario: Day of Soldado" nie posiada może świeżości pierwszej części, niemniej w dalszym ciągu jest to bardzo sprawnie zrealizowane i wciągające kino sensacyjne. Jeżeli macie ochotę odczuwać niepokój i stan zagrożenia przez dwie godziny to serdecznie zapraszam na seans. Oczywiście największy minus filmu to brak Emily Blunt w obsadzie.

© 2018 Soldado Movie, LLC. All Rights Reserved.

Ocena: 7/10.


wtorek, 30 stycznia 2018

"Get Out" (2017)



Od razu przyznaję się, że z "Get Out" było prawie tak samo jak w przypadku "Baby Driver" – do seansu zachęciły mnie wysokie oceny oraz dosyć entuzjastyczne recenzje. I przyznaję również, że film w reżyserii debiutującego Jordana Peele’a obejrzałem jeszcze przed ogłoszeniem nominacji do tegorocznych Oscarów, nie spodziewając się, że Akademia Filmowa będzie aż tak łaskawa. Wyróżnienie w kategorii najlepszy film, najlepszy aktor pierwszoplanowy, najlepszy reżyser oraz najlepszy scenariusz oryginalny – to musi robić wrażenie, w szczególności, że "Get Out" najczęściej klasyfikuje się jako horror (chociaż po seansie muszę przyznać, że postawiłbym zdecydowanie bardziej na thriller). I naprawdę chciałbym mieć nadzieję, że szczodre nominacje w aż czterech, ważnych kategoriach, nie są wynikiem wypaczonej poprawności politycznej członków Akademii, lecz docenieniem niezaprzeczalnej klasy filmu Jordana Peele’a. Dla kontrastu sprawdźcie w jakich kategoriach nominacje otrzymał przykładowo "Blade Runner 2049" (i nie Was nie zwiedzie magiczna liczba pięć). Ale ponieważ nie ma tutaj miejsca na racial bigotry i wszystkie filmy mogą okazać się equally worthless przejdę do opisu fabuły.
http://www.impawards.com
Jak to zwykle bywa w tego rodzaju filmach wszystko zaczyna się całkowicie niewinnie. Chris (Daniel Kaluuya) młody, zdolny, czarnoskóry fotograf wybiera się ze swoją dziewczyną Rose (Allison Williams) na weekendową wycieczkę do jej rodziców. Z powodu odmiennego koloru skóry oraz zakorzenionych w podświadomości rasistowskich uprzedzeń chłopak nie czuje się do końca komfortowo. Chociaż Missy (Catherine Keener) oraz Dean (Bradley Whitford) starają się miło ugościć Chrisa to jednak z łatwością można wyczuć swoisty dystans do jego osoby, co dodatkowo pogłębia czarnoskóra służba. Z każdą kolejną godziną sytuacja w rodzinnym domostwie Armitage’ów przybiera coraz dziwniejszy obrót, a wzrastające od samego początku napięcia zaczyna wspinać się na niebezpieczne poziomy.
© 2018 Universal Pictures Home Entertainment
Oglądając film wyreżyserowany przez Jordana Peele’a naprawdę ciężko uwierzyć, że jest to jego reżyserski debiut. Stopniowania napięcia oraz poczucia permanentnego zagrożenia mogliby spokojnie uczyć się z tej produkcji o wiele bardziej doświadczeni twórcy. Pod tym względem "Get Out" uważam za wzorcowy, niemal doskonały film. Co prawda niezbyt często mam okazję oglądać horrory, ale w tym przypadku budowanie napięcia jest na najwyższym możliwym poziomie (czego kompletnie nie spodziewałem się po typowym, horrorowym początku). Zrobiono to w tak doskonały i bezbłędny sposób, że widz nawet nie zastanawia się nad kompletnie absurdalną motywacją bohaterów oraz metodami ich działania – w tym przypadku odnoszę się oczywiście do antagonistów, ponieważ w przeciwieństwie do wielu innych dzieł z tego gatunku, bohater pozytywny działa w miarę rozważnie (spore zaskoczenie, aczkolwiek warto pamiętać, że jedynie w miarę rozważnie). Wspominając może o nie najmądrzejszej i nie najbardziej oryginalnej fabule, warto zwrócić uwagę na rasistowskie smaczki, od których "Get Out" aż ocieka. Od banalnego spotkania z policjantem po przypadkowym potrąceniu sarny, przez wszelkiej maści niezliczone gry słowne i aluzje, po dosłowne zbieranie bawełny – jest tego cała masa i mogę jedynie ubolewać, że Jordan Peele nie zdecydował się postawić na inne zakończenie, które wprost idealnie wpisywałaby się w rasistowską konwencję. Na pochwałę zasłużyły także świetnie zdjęcia oraz bardzo dobry montaż, podkreślające stan ciągłego zagrożenia.
© 2018 Universal Pictures Home Entertainment
Po lizaniu fiutów czas przejść do konstruktywnej krytyki. O ile "Get Out" momentami niesie ze sobą dramatyczny przekaz odnośnie współczesnej Ameryki, która pod maską poprawności politycznej, w głębi serca pozostała totalnie rasistowska, to Jordan Peele nie mógł uwolnić się od pewnych ograniczeń. Jakkolwiek źle to zabrzmi to jestem gotów napisać, że wątek najlepszego kumpla Chrisa, Roda (LilRel Howery) jest jakby rodem wyjęty z jakiejś głupawej, afroamerykańskiej komedyjki, których w swoim życiu miałem przyjemność obejrzeć chyba zdecydowanie zbyt wiele. Postać Roda uosabia niemal wszystkie stereotypy odnośnie drugoplanowego, czarnego, poczciwego kumpla i nijak nie przystaje do reszty produkcji. Ponadto pod pewnymi względami fabuła nie może wyzwolić się z ograniczeń typowych dla kina grozy. Jak już wspomniałem w poprzednim akapicie, motywy kierujące poczynaniami filmowych złoczyńców są totalnie absurdalne i w zasadzie tego rodzaju działania lepiej pasowałaby choćby do Piany złudzeń (nie podoba mi się tytuł Piana dni) Borisa Viana, którą miałem okazję ostatnio przeczytać. Poza tym strasznie dużo tutaj przypadku: wystarczy wspomnieć choćby scenę z przypadkowo znalezionymi zdjęciami czy postać Andre (Lakeith Stanfield).
© 2018 Universal Pictures Home Entertainment
Pod względem aktorstwa zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Daniel Kaluuya zagrał znakomicie i chociaż może nominacja za najlepszą rolę pierwszoplanową wydaje się być troszkę na wyrost, to jednak nie sposób nie docenić tej kreacji. Chris to zwyczajny, sympatyczny chłopak z talentem fotograficznym, który nie posiada praktycznie żadnych niezwykłych umiejętności – dlatego tak łatwo postawić się na jego miejscu i zastanowić się, jakbyście się zachowali (no chyba, że jesteście rasistowskimi świniami). Wielkie propsy należą się również Allison Williams za znakomitą, wręcz podwójną, rolę Rose. Tak doskonałe występy chciałbym oglądać w każdym filmie. Z postaci drugoplanowych warto zwrócić uwagę na Bradleya Whitforda oraz Catherine Keener, wcielających się w rodziców dziewczyny Chrisa. Specjalne wyróżnienie za bycie całkowicie creepy wędruje natomiast to trójki aktorów: Marcus Henderson (Walter), Betty Gabriel (Georgina) oraz Lakeith Stanfield (Andre). Jedyne rozczarowujące role to w zasadzie Caleb Landry Jones, wcielający się Jeremy’ego, niestabilnego psychicznie brata Rose, oraz wspomniany wielokrotnie wyżej LilRel Howery. Na koniec malutkie wyróżnienie dla zapadającej w pamięć niewielkiej roli Stephena Roota (Jim Hudson).
© 2018 Universal Pictures Home Entertainment
"Get Out" na pewno nie jest filmem aż tak wybitnym, jak twierdzą niektórzy recenzenci. Niemniej nie sposób nie docenić znakomicie zbudowanej atmosfery ciągłego zagrożenia i niepewności oraz oceanu rasistowskich aluzji i smaczków. Polecam Wam z pełną odpowiedzialnością.
© 2018 Universal Pictures Home Entertainment
Ocena: 7/10.