Łatwo bóstwom, w szerokim niebie mieszkającym,
Bądź w proch zetrzeć człowieka, bądź stawić na szczycie*.
Dzisiaj na warsztacie wylądowała "Odyseja" w reżyserii Christophera Nolana. Prawie trzygodzinny film, który rozpętał w Internetach niejedną imbę i gównoburzę zanim ktokolwiek jeszcze zdążył go obejrzeć. Nieoczekiwanie okazało się bowiem, że wśród współczesnych ludzi ujawnił się ogrom znawców greckiej kultury z epoki brązu, a także twórczości Homera: a to hełmy i zbroje nie takie, a to zdrada/uproszczenie/zmiana przesłania oryginału, a to kolory niewłaściwe, a o krytyce doboru aktorów to można napisać odrębny epos. W obliczu tejże przedwczesnej krytyki oraz mojego braku entuzjazmu wynikającego z obejrzenia trailerów (delikatnie mówiąc aparycja Toma Hollanda nie wzbudziła u mnie zachęty do śledzenia z zapartym tchem poczynań Telemacha) nie planowałem oglądania ostatniego filmu Nolana w najbliższej przyszłości. Jednak nieoczekiwany splot zdarzeń i uderzenie w kina naprawdę szerokim frontem (nawet w Wieliczce!) sprawiło, że wybraliśmy się na seans w upalny premierowy piątek 17 lipca. W poniższym tekście nie szukajcie głębokiej analizy porównawczej filmu Nolana i eposu Homera - nie pamiętam nawet czy kiedykolwiek w liceum czytałem choćby fragmenty Odysei, ale na potrzeby pisania tejże recenzji, a przede wszystkim dla własnej przyjemności (tak, pod wieloma względami była to wspaniała lektura), przeczytałem ją w całości. Nie będę też poruszał zgodności z prawdą historyczną, ponieważ po pierwsze nie czuję się wystarczająco kompetentny (niemniej widziałem w Grecji wiele różnych rzeczy, ale przecież nadal wiem, że nic nie wiem), a po drugie możemy zastanowić się nad następującym pytaniem: na ile realistyczna może być lub powinna być opowieść, w której pojawiają się Cyklopy, syreny, Scylla i Charybda, czarodziejka Kirke zamieniająca chłopów w świnie (chociaż do tej przemiany to niektórym akurat niewiele potrzeba), nimfa Kalipso, a bohaterowie rozmawiają z poległymi w boju tymczasowo wskrzeszonymi towarzyszami? Dlatego też postaram się Wam opowiedzieć o moich osobistych wrażeniach z filmu Nolana - co moim zdaniem wypadło fajnie, a co nie.
![]() |
| © 2026 Universal Pictures. |
Fabułę znamy przecież wszyscy. Odyseusz (brodaty i smutny Matt Damon), po dziesięcioletnim pobycie na pierdolonej plaży pod Troją, wyrusza wraz ze swoją wierną załogą w drogę powrotną do wytęsknionej Itaki. W przeciwieństwie do głównych sił greckich, dowodzonych przez wyglądającego totalnie epicko króla Argolidy (zwiedzaliśmy w tym roku, bardzo polecam) Agamemnona (Benny Safdie), obiera inny kurs, co prowadzi do nieoczekiwanego wydłużenia rejsu. Tymczasem w pałacu na Itace jego żona Penelopa (Anne Hathaway) i niepełnoletni syn Telemach (Tom Holland) muszą użerać się z wyjątkowo liczną zgrają zalotników, którym przewodzi Antinoos (Robert Pattinson) oraz Polibus (Corey Hawkins), a rapsy zapodaje Bard (w tej roli Travis Scott - jak gdzieś przeczytałem, z najlepszymi wersami w karierze).
![]() |
| © 2026 Universal Pictures. |
Może tym razem zaczniemy od tego, co mi przypadło do gustu. Bardzo spodobał mi się sposób przedstawienia historii przez Christophera Nolana. Tutaj wydarzenia nie mają porządku chronologicznego, a są przedstawiane w trakcie rozmów Odysa z Kalipso, co daje niezwykle ciekawy efekt w odbiorze (swoją drogą podobnie jest w literackim pierwowzorze, gdzie część przygód poznajemy z opowieści głównego bohatera, co może nasuwać pytania czy tak było naprawdę; a dodatkowo jak stwierdza Atena Pallas o błyszczącym oku Odys lubił kłamać już od małego dziecka). Kolejna rzecz świetnie zrealizowana to sceny rozgrywające się na morzu - tu naprawdę czuć sól w ustach i porywisty wiatr we włosach! Kostiumy przeważnie są w porządku i moim zdaniem nie trzeba się czepiać tej wizji Nolana, aczkolwiek zbroja, a przede wszystkim sposób pokazywania na ekranie Agamemnona (który pojawia się dosłownie w kilku scenach), jest naprawdę epicki. Na pewno będzie to moje najmocniejsze wspomnienie z całego filmu. Chciałbym również pochwalić ścieżkę dźwiękową, do stworzenia której wykorzystano typowe dla starożytnej Grecji instrumenty: gongi, liry oraz aulosy (coś w rodzaju piszczałki) - niemniej jak to zwykle u Nolana momentami jest naprawdę głośno. Na koniec warto zwrócić uwagę na dwie sceny: wprost niewiarygodną przemianę towarzyszy Odyseja w wieprze u Kirke (bez wykorzystania CGI - jedynie animatronika oraz sprytne ujęcia kamery) oraz wzruszającą scenę z wiernym psem króla Itaki. Ach, i niemal zapomniałbym wspomnieć o ulotności i zwiewności Ateny, w którą wciela się Zendaya (gdyby ktokolwiek z krytyków koloru skóry Zendayi przeczytał Odyseję wiedziałbym, że Pallada może przyjmować dowolną postać wedle swojego życzenia), niemniej jest to jednocześnie coś, co pozwala na płynne przejście do wad filmu.
![]() |
| © 2026 Universal Pictures. |
"Odyseja" w wersji Nolana staje się bowiem raczej ponurym komentarzem do współczesności: Odyseusz, ewidentnie cierpiący na powojenne PTSD (post-traumatic stress disorder - zespół stresu pourazowego) niejednokrotnie powtarza, że współczesna mu cywilizacja upada, a prawdziwą motywacją potężnego Agamemnona była tak naprawdę chęć przejęcia kontroli nad nowymi szlakami handlowymi (co podobno było rzeczywistym powodem tejże wojny, jeśli kiedykolwiek się odbyła). A wracając do Ateny sowiookej to tutaj poza nią nie uświadczymy innych bogów - zresztą można się zastanawiać czy nie jest to jakaś halucynacja zmęczonego egzystencją Odysa. I dopiero przeczytawszy oryginał zrozumiałem, jak bardzo Nolan poszedł w swoją stronę w adaptowaniu tekstu Homera. Czytając bowiem tenże epos najbardziej moją uwagę przykuła zastanawiająca wręcz bliskością i bezinteresownością relacja Ateny i Odysa - bogini mądrości pomaga nie tylko królowi Itaki, ale także jego bliskim: Telemachowi oraz Penelopie, sterując ich poczynaniami lub po prostu subtelnie podsuwając im idee. Oddajmy zresztą głos samej Palladzie: Zawsześ ten sam a nie inny: Niezmienny i stateczny; dlatego przy tobie; Jestem w każdym nieszczęściu i o każdej dobie. Ponadto książkowemu Odysejowi nigdy nie mięknie faja, jest często próżny (jak w przygodzie z cyklopem Polifem) i dumny ze swoich czynów, a jedynie lamentacje odprawia nad poległymi w boju towarzyszami albo przy inwentaryzacji dobytku po nagłym pozostawieniu go przez Feaków na itackiej plaży, a nawet jak spotyka boginię to próbuje ją brać pod pic.
![]() |
| © 2026 Universal Pictures. |
Kiedy wyszedłem z kina, pomyślałem sobie, że ok, może dupy nie urwało, ale było chociaż przyzwoicie. Niemniej po lekturze oryginału stwierdziłem, że Nolan jednak rzeczywiście wypaczył przesłanie Odysei, która jest przede wszystkim opowieścią o skutkach niepohamowanej pychy oraz brutalnej zemście (sporą część eposu zajmują planowanie oraz przygotowania do rzezi gachów umniejszających z każdym dniem majątek Odysa). Poza tym tak naprawdę bez pomocy Ateny Odyseusz nigdy nie wyszedłby z czarnej dupy, w której znalazł się na własne życzenie, a Telemach nie dożyłby upragnionego powrotu ojca. Bardzo irytowało mnie powtarzane zbyt często w filmie prawo Zeusa dotyczące gościnności (każdy przybysz zasługiwał na życzliwe przyjęcie). Ponadto przy budżecie w wysokości 250 milionów USD można się było wystarać o zdecydowanie lepsze CGI w niektórych scenach.
![]() |
| © 2026 Universal Pictures. |
Jeśli chodzi o aktorstwo to Matt Damon sprawdza się dosyć dobrze jako zmęczony życiem Odyseusz w wizji Nolana, ale raczej średnio przystaje do mojego wyobrażenia homeryckiego herosa. Anne Hathaway wypada całkiem nieźle w roli Penelopy, w przeciwieństwie do kompletnie irytującego i nieporadnego Toma Hollanda wcielającego się w Telemacha. I tak się zastanawiam czy w pakiecie z Tomem należało zatrudnić Zendayę, w której wykonaniu Atena nijak nie przystaje do książkowej pewnej siebie Pallady, ale w pewien sposób dobrze komponuje się ze smutkiem Matta Damona? Z postaci drugoplanowych warto wyróżnić Johna Leguizamo, grającego wiernego Eumajosa oraz Benny’ego Safdie jako bezapelacyjnie epickiego Agamemnona. Jednak cały show kradnie Robert Pattinson, wcielający się w czołowego przywódcę gachów, Antinoosa, przebiegłego kutasa jakich mało. Naprawdę, wspaniała rola, przy czym warto zaznaczyć, że w poemacie Homera tenże zalotnik zostaje wyróżniony przez Odyseja i dostaje strzałę w gardło jako pierwszy.
![]() |
| © 2026 Universal Pictures. |
Jeśli nie czytaliście Odysei, Wasze podejście do filmu Nolana może być zgoła odmienne i docenicie pewne walory tejże adaptacji. Niemniej po zapoznaniu się z oryginałem zdecydowanie bardziej zwróciłem się ku epickim wersom Homera i niebywałej relacji Odyseja i Pallas Atene:
A tak gdy przed królewski szczytny dworzec przyszli,
Atene jasnooka ozwie się w tej myśli:
“Oto, dziadku wędrowny, dwór, o który pytasz,
Masz przed sobą; tu w kole biesiadnym powitasz
Władyki tego kraju - wszystko ród Zeusowy.
Idź prosto, nie trwóż sobą i nie trać nic głowy.
Śmiały idzie przebojem i przeto wygrywa,
Mniejsza, czy cudzoziemcem do obcych przybywa".
*Wszystkie cytaty pochodzą z Odysei w przekładzie Lucjana Siemieńskiego, wydanej przez Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1992.
W tym tekście Odyseusz występuje również jako Odys lub Odysej, a Atena jest określana także jako Atene lub Pallas/Pallada.






