Trouble is to a man like rust is to iron.
"Caught Stealing" (w polskiej wersji "Złodziej z przypadku") zapowiadał się, a przynajmniej takie były oczekiwania, jako lekki film sensacyjny z domieszką komediową, idealny na sobotni wieczór po ciężkim tygodniu. Co prawda za ekranizację wydanej w 2004 roku powieści autorstwa Charliego Hustona otwierającej trylogię o Henrym Thompsonie (oprócz Caught Stealing w jej skład wchodzą Six Bad Things z 2005 roku oraz A Dangerous Man z 2006 roku) zabrał się Darren Aronofsky, czyli reżyser lekkich i przyjemnych filmów takich jak "Requiem dla snu", "Pi", "Źródło", "Czarny łabędź" czy "Mother!" (recenzja w linku), ale był to tylko drobny, nieistotny szczegół. Przy okazji warto zwrócić uwagę na oryginalny tytuł, ponieważ jak się nieoczekiwanie okazało termin caught stealing oprócz oczywistego znaczenia ma także zastosowanie sportowe - oczywiście chodzi tu o niezwykle popularny w naszym kraju baseball (chociaż muszę przyznać, że w czasach podstawówki pod wpływem nadawanej na Polonii 1 japońskiej kreskówki "Baseballista" w mojej części osiedla powstały co najmniej dwie drużyny; prawie nikt nie znał zasad, prawdziwy sprzęt był poza naszym zasięgiem, ale i tak było fajnie). Niemniej chodzi o nieudaną próbę zdobycia kolejnej bazy, gdy piłka nie jest jeszcze w grze, a zawodnik podejmujący wyzwanie zostaje wyeliminowany przez przeciwnika. Brzmi prosto? Zagrajcie sobie w baseball!
![]() |
| © 2026 Sony Pictures Digital Productions Inc. |
"Caught Stealing" to historia utalentowanego zawodnika baseballa, Hanka Thompsona (Austin Butler), którego karierę na wczesnym etapie przerwał tragiczny wypadek samochodowy. Po latach Hank mieszka w Nowy Jorku i pracuje jako barman w barze, spotykając się od czasu do czasu z Yvonne (Zoë Kravitz). Wszystko zmienia się, gdy jego brytyjski sąsiad Russ (Matt Smith) prosi go o opiekę na swoim kotem (to naprawdę piękny kot syberyjski). Hank, podejmując się prostego zadania, zostaje wplątany w poważne gangsterskie porachunki, co już na samym początku przypłaca ciężkim wpierdolem.
| © 2026 Sony Pictures Digital Productions Inc. |
Jak wspomniałem we wstępie, spodziewałem się czegoś zdecydowanie lżejszego, chociaż jednocześnie nie można napisać, że jest to film ciężki i trudny do przyjęcia. W zasadzie fabuła nie jest skomplikowana, niemniej przytłoczył mnie trochę poziom przemocy, którego się po prostu nie spodziewałem po tym seansie. Już pierwszy, wyjątkowo ciężki wpierdol, który wyłapuje nasz bohater, kończy się dla niego śpiączką, amputacją nerki i groźbą zaprzestania spożywania alkoholu do końca życia (co w sumie przeraża Hanka tylko przez kilka godzin, a potem i tak uderza w ostry melanż). A to dopiero początek pasma kłopotów, w którego skład wejdą średnio ogarnięci gangsterzy, skorumpowana policja, beztroski bankier przestępców, handel narkotykami, zrywanie szwów, womitacje, tortury, czy zabójstwa całkiem niewinnych osób. Darren Aronofsky w fascynujący sposób przedstawił wciąganie kompletnie niewinnego Hanka w nieustającą spiralę naprawdę brutalnej przemocy, która mogłaby doprowadzić do kompletnego załamania się psychicznego postaci. Tu nie ma żartów - jeśli znalazłeś się w złym miejscu w nieodpowiednim czasie to po prostu kończysz żywot bez mrugnięcia oka.
![]() |
| © 2026 Sony Pictures Digital Productions Inc. |
Akcja "Caught Stealing" została osadzona w 1998 roku i zrobiono naprawdę sporo, aby Nowy Jork przypominał miasto z tamtego okresu (a to jest jeszcze przed WTC przecież!). Lower East Side, gdzie mieszka i pracuje Hank, nie wygląda jak miejscówka z "Friends" czy jakiejś komedii romantycznej, ale zawalone jest śmieciami, brudem i bezdomnymi. Gangsterzy, których Hank spotyka na swojej drodze, również nie są tytanami intelektu czy geniuszami zbrodni, a raczej bezmyślnymi i brutalnymi wykonawcami poleceń, którym z pewnością brakuje polotu i finezji. No może z wyjątkiem Lipy (Liev Schreiber) i Shmully’ego (Vincent D'Onofrio), którzy wydają się być najbardziej ogarnięci, co jednak nie oznacza, że można ich nazwać pozytywnymi postaciami (w sumie to pasowaliby mi trochę do "Przekrętu" Guya Ritchiego). Jedyne, co tak naprawdę nie do końca pasuje do całej tej krwistej i brutalnej historii, to moim zdaniem zakończenie, ale o tym musicie przekonać się już sami (niemniej po tych wszystkich niezasłużonych cierpieniach można je zrozumieć jako pewną formę nagrody dla Hanka).
![]() |
| © 2026 Sony Pictures Digital Productions Inc. |
Na razie widziałem Austina Butlera w zaledwie kilku filmach, ale muszę przyznać, że w każdym w nich stworzył kreację, którą trudno zapomnieć. Nie inaczej jest w przypadku "Caught Stealing" - Hank mierzący się z własnymi traumami z przeszłości w jego wykonaniu po prostu niesie na barkach ten film. Bardzo dobra rola w średniej produkcji, Butler przyćmiewa swoją gwiazdą pozostałą obsadę. Fajnie będzie mi się kojarzył Matt Smith z imponującym irokezem, wcielający się w Russa. Oklaski ode mnie także dla Zoë Kravitz za bardzo sympatyczną rolę starającej się wyciągnąć Hanka z bagna Yvonne. Nie mogę natomiast przekonać się do postaci detektyw Roman, którą zagrała laureatka Oscara Regina King. Czegoś wyjątkowego w tym przypadku po prostu zabrakło (może wiarygodności jej postaci). Świetnie natomiast w roli Bud wypadł kot Tonic. A i zawsze miło zobaczyć na ekranie Laurę Dern, choćby przez kilka sekund i wypowiadającą jedno, dosadne fuck.
![]() |
| © 2026 Sony Pictures Digital Productions Inc. |
Podsumowując "Caught Stealing" to film całkiem wciągający, aczkolwiek brutalny i momentami wręcz absurdalny pod pewnymi względami. Warto zapoznać się z produkcją Darrena Aronofsky’ego choćby ze względu na bardzo dobrą rolę Austina Butlera czy dla obejrzenia nieoczekiwanych efektów historii wciągnięcia zwykłego człowieka w bezwzględne gangsterskie porachunki.
![]() |
| © 2026 Sony Pictures Digital Productions Inc. |
Ocena 7/10.
Ps.
Nie czytałem powieści Charliego Hustona, która chyba nawet nie została wydana w Polsce, więc nie oceniam filmu pod względem wierności książkowemu pierwowzorowi. Kiedyś, jak może przeczytam, to napiszę parę słów o tym, ale moja lista książek wydłuża się z każdym dniem, a czasu wcale nie przybywa.




